Przejście do strony głównej Przejście do spisu artykułów

Personal Defence Weapon

4,6 mm pistolet maszynowy H&K MP7A1 w rękach niemieckiego żołnierza z KSK Od ponad 15 lat NATO prowadzi badania, które mają doprowadzić do przyjęcia do uzbrojenia nowej, małokalibrowej amunicji strzeleckiej. Wraz z nabojem wprowadzona ma być również nowa broń, czy ściślej mówiąc rodzina broni określana od nazwy programu mianem PDW (Personal Defence Weapon, w języku polskim można to oddać jako broń obrony osobistej), w skład której wchodzi pistolet samopowtarzalny oraz pistolet maszynowy. Ten rodzaj uzbrojenia ma uzupełnić, a w dalszej perspektywie zupełnie wyprzeć obecnie używane konstrukcje strzeleckie zasilane klasycznym nabojem pistoletowym.

Choć od końca lat dziewięćdziesiątych wydawało się, że wybór jest kwestią roku lub dwóch, to jednak zostawał on już kilkukrotnie przesuwany. W międzyczasie zmieniały się wymagane parametry dotyczące broni oraz amunicji, pojawiały się konkurencyjne konstrukcje, kwestionowano wyniki testów, przeprowadzano dodatkowe badania, nie uniknięto również nacisków politycznych. Po dziś dzień nowa amunicja nie została wybrana i na dobrą sprawę nie wiadomo, czy w końcu uda się stworzyć kolejny, standardowy nabój Paktu.

Sens wprowadzenia PDW

Na całym świecie podstawowym rodzajem uzbrojenia służącym do samoobrony oraz wymuszania posłuszeństwa jest pistolet samopowtarzalny, rzadziej do tego celu bywa wykorzystywany małogabarytowy pistolet maszynowy lub automatyczny. Powszechnie stosowana w tych konstrukcjach strzeleckich amunicja (najczęściej jest to 9mm x 19 Parabellum), nie potrafi sprostać rosnącym wymaganiom użytkowników. Po pierwsze, jej ogromną wadą jest niewielki zasięg prowadzenia skutecznego ognia, rzędu kilku-kilkunastu metrów. Po drugie - bardzo rzadko radzi sobie z przeciwnikiem dysponującym indywidualną osłoną balistyczną.

Kamizelki kuloodporne stały się pod koniec XX wieku niemal standardowym wyposażeniem każdego żołnierza, czy policjanta. Z drugiej jednak strony, ich rozpowszechnienie spowodowało, że korzystają z nich również przestępcy czy terroryści. Bez większych problemów i za relatywnie niewielkie sumy można je nabyć niemal w każdym miejscu na świecie. O ile w działaniach policyjnych możliwe jest wykorzystanie amunicji specjalnej, która, mniej lub bardziej skutecznie, radzi sobie z większością osłon balistycznych, o tyle zastosowanie ich w wojsku jest problematyczne - żołnierz nie ma na to czasu. Poza tym jest ona odpowiednio droższa i mniej rozpowszechniona.

5,7 mm pistolety maszynowe FN P90 używane przez jednostki specjalne cypryjskiej Gwardii Narodowej

Kolejnym czynnikiem przemawiającym za przyjęciem nowego naboju są wymogi nowoczesnego pola walki. Badania dowiodły, że bezpośredni kontakt z przeciwnikiem ma zaledwie około 30-40% żołnierzy. I to jedynie oni, tak naprawdę, potrzebują karabinków automatycznych. Cała reszta, czyli służby logistyczne, łącznościowcy, załogi wozów bojowych (czołgów, dział samobieżnych, wozów bojowych czy wyrzutni rakietowych), piloci i załogi śmigłowców oraz samolotów, obsługa broni zespołowej oraz ciężkiej (artylerzyści), saperzy czy kierowcy nie potrzebują korzystać z dużej i w ich przypadku niezbyt poręcznej broni. Mało tego, bardzo często zdarza się, że przeszkadza im ona w normalnym wypełnianiu swoich obowiązków, nie mają do niej szybkiego dostępu, bowiem z racji wymiarów nie może znaleźć się bezpośrednio pod ręką (szczególnie dotyczy to pilotów i załóg sprzętu latającego, w sytuacjach awaryjnych, na przykład podczas zestrzelenia). Jednak wprowadzane konstrukcje muszą zapewniać żołnierzom porównywalne z karabinkiem możliwości skutecznego zwalczania przeciwnika, na znacznie większych dystansach niż tradycyjny pistolet czy pistolet maszynowy, rzędu 100-200 metrów.

Nowej broni i amunicji domagają się również przedstawiciele służb siłowych, szczególnie z państw, w których broń palna jest powszechnie dostępna. Przestępcy nie dość, że stają się coraz silniej uzbrojeni, i to często w broń maszynową, to na dodatek, dysponują kamizelkami kuloodpornymi, z którymi nie daje sobie rady zwykły policyjny pistolet (przykładem może być słynna 44 minutowa strzelanina w 1997 roku z dwoma ciężko uzbrojonymi i opancerzonymi bandytami starającymi się obrabować bank w North Hollywood, po której policję ponownie wyposażono w karabinki automatyczne).

Połowiczne rozwiązania

Problem do tej pory próbowano rozwiązać na dwa sposoby. Z jednej strony, modyfikowano typową amunicję pistoletową - przykładem może być wprowadzony na niewielką skalę do uzbrojenia m.in. FBI nabój 10mm Auto i dostosowany do niego pistolet maszynowy MP-5/10. Z drugiej, starano się zmniejszać typowe karabinki automatyczne, najczęściej skracając im lufę oraz stosując składane kolby. Tego rodzaju broń nazywano subkarabinkami, zaliczają się do niej amerykański M16A2 Commando, rosyjski AKS-74U lub choćby rodzimy 5,56mm kbk wz.96 Mini Beryl.

Niestety, żadne z tych rozwiązań nie było optymalne. Amunicja pistoletowa nadal miała za mały zasięg i za małą możliwość penetracji kamizelek (choć jej moc obalająca w przypadku celów nieopancerzonych wzrosła). Z drugiej strony wykorzystanie do tych celów naboi pośrednich okazywało się zbyt drogie. Poza tym, zmniejszenie długości i masy karabinków było możliwe tylko do pewnego stopnia. Do tego, relatywnie duża energia amunicji okazywała się i tak niewykorzystana, a jedynie uniemożliwiała stworzenie broni o niewielkich wymiarach, lekkiej i o małym odrzucie. Policja zwraca również uwagę na inną negatywną cechę karabinków, otóż naboje pośrednie mają dużą przebijalność i zwiększoną szansę rykoszetowania, a co za tym idzie korzystanie z nich w miastach, czy innych zatłoczonych miejscach wiąże się z dużym ryzykiem (znany jest przypadek, gdy wystrzelony na lotnisku pocisk z AK przebił trzy kadłuby stojących obok siebie samolotów).

Nowa amunicja

Ostatecznie pojawiła się koncepcja odmiennego podejścia, a mianowicie stworzenia amunicji pistoletowej będącej niejako pomniejszoną wersją nabojów pośrednich. Miało to pozwolić na zwiększenie zasięgu prowadzonego ognia (do około 200 metrów), a jednocześnie szansy przebicia kamizelek kuloodpornych (niewiele ustępując na tym dystansie amunicji pośredniej. Liczył się również płaski tor lotu, szybkie wytracanie energii w celu (a co za tym idzie zmniejszenie szansy przebicia go na wylot i rażenia osób postronnych) oraz ograniczenie możliwości rykoszetowania.

Stworzono zatem małokalibrowy nabój pistoletowy z pociskiem ostrołukowym ze ścięciem tylnym, osadzony w butelkowej łusce. Dzięki dużemu obciążeniu przekroju poprzecznego (czyli stosunkowi masy pocisku do pola powierzchni jego przekroju) oraz znacznemu wydłużeniu (czyli stosunkowi długości pocisku do jego kalibru) miał wolniej wytracać prędkość oraz posiadać większą możliwość penetracji osłon balistycznych. Na ten ostatni czynnik miała również wpływ konstrukcja wewnętrzna samego pocisku, standardowa amunicja do PDW przypomina bardziej nabój przeciwpancerny niż zwykły.

Prekursorzy

Koncepcje wprowadzenia broni, którą - w myśl dzisiejszych ustaleń - można zaliczyć do klasy PDW pojawiały się niemal od początku XX wieku (pistolety samopowtarzalne z przedłużonymi lufami oraz dostawianymi kolbami, służące jako broń ostatniej szansy dla obsługi cekaemów), ale po raz pierwszy zrezygnowano ze standardowej amunicji i wprowadzono nowy nabój w połowie lat '60, głównie za sprawą USAF. Amerykańskie siły powietrzne odkryły bowiem, po doświadczeniach z Wietnamu, że zestrzelony pilot nie dysponuje uzbrojeniem, zapewniającym mu odpowiedni poziom samoobrony. W dobie szybkostrzelnych karabinków automatycznych, pistolet Colt M1911A1 z siedmionabojowym magazynkiem niezbyt się do tego celu nadawał.

5,7 mm pistolet maszynowy Colt IMP (GAU4/P) Na potrzeby wojska odpowiedzieli producenci - w 1969 roku powstał Colt IMP (GAU-4/P) zasilany nabojem 5,7mm x 36 (.221 Remington). Miała to być lekka i poręczna broń, służąca do skutecznego zwalczania przeciwnika na dystansie do 100 metrów. Pistolet maszynowy zbudowany był w układzie bezkolbowym, z magazynkiem znajdującym się za chwytem strzeleckim, co pozwoliło na zmniejszenie długości całkowitej, przy jednoczesnym zachowaniu dłuższej lufy, stabilności oraz zmniejszeniu odrzutu. Niestety, po wykonaniu kilku egzemplarzy testowych zaprzestano rozwijania pomysłu.

5,56 mm pistolet maszynowy Colt SCAMP Kolejna broń, stworzona w 1971 roku, była bardziej klasyczna. Colt SCAMP był małogabarytowym pistoletem maszynowym z 18 nabojowym magazynkiem umieszczonym w chwycie, zasilanym amunicją 5,56mm x 29 (.22 SCAMP), umożliwiającą prowadzenie skutecznego i celnego ognia do 125 metrów.

Obie konstrukcje przewyższały ówcześnie używane pistolety maszynowe, ale z wielu względów nie weszły do masowej produkcji. Zakończenie wojny w Wietnamie spowodowało brak zainteresowania bronią tej klasy. Chwilowo nie była potrzebna.

Pierwsze próby zdefiniowania PDW

Koncepcja powróciła w programie ACR (Advanced Combat Rifle) ogłoszonym w połowie lat '80. Jego celem miało być wprowadzenie do uzbrojenia nowego karabinka, którego parametry miały znacznie przewyższać standardową broń. W szranki stanęły konstrukcje miotające strzałki (firmy Steyr oraz AAI), zasilane amunicją bezłuskową (G11 stworzony przez H&K) czy pociskami duplex (Colt).

Drewniana makieta pistoletu maszynowego G11 PDW, który zasilany miał być amunicją bezłuskową 4,73mm x 25 Częścią tego programu było również stworzenie broni nazwanej APDW (Advanced Personal Defence Weapon), czyli konstrukcji pochodnej od ACR. W myśl twórców koncepcji, miało być to coś pośredniego między pistoletem maszynowym, a karabinkiem automatycznym. APDW miał mieć małe gabaryty, wyprzeć z uzbrojenia pistolety, a jego układ konstrukcyjny pozwalać powinien na szybkie wycelowanie i skuteczne zwalczanie celów znajdujących się w odległości do 200 metrów. Wymiary i masa miały być dobrane w taki sposób, aby nie przeszkadzały żołnierzom, nie będącym bezpośrednio zaangażowanym w walkę, w wypełnianiu ich zadań. Amunicja powinna być pochodną używanej w ACR. Ostatecznie program upadł, a po APDW pozostała jedynie drewniana makieta pistoletu maszynowego G11 PDW, w założeniach zasilanego nabojem bezłuskowym 4,73mm x 25.

Potrzeba zapewnienia żołnierzom amerykańskim nowej broni do samoobrony była jednak tak duża, że na początku lat '80 zaczęto badać możliwości wykorzystania do tego celu niewielkich pistoletów maszynowych (MP5 PDW firmy H&K czy TMP firmy Steyr-Mannlicher AG), ale ostatecznie zdecydowano się na rozwiązanie klasyczne i wybrano po prostu nowoczesny pistolet samopowtarzalny z pojemnym magazynkiem. W maju 1989 roku po wielokrotnych protestach, powtórzeniu konkursu (pierwszy miał miejsce w roku 1984), odwołaniach do Sądu Najwyższego i wypadkach w czasie testów, 9mm pistolet Beretta M92SB-F pod nazwą M9 PDW wprowadzono do uzbrojenia sił zbrojnych USA.

Zamiast nowego naboju o lepszych parametrach Amerykanie zdecydowali się przyjąć europejski standard, czyli 9mm Parabellum. Narzekania na pistolet M9 oraz amunicję (mała moc obalająca, szczególnie w porównaniu ze wcześniej używaną .45ACP) trwają do dzisiejszego dnia, broń ma bardzo złe notowania, według użytkowników jest zawodna i niezbyt trwała, a po operacji irackiej coraz bardziej nasilają się głosy postulujące wycofanie jej z uzbrojenia.

...kolejne koncepcje

W 1989 roku, kiedy wiadomo było, że program ACR zakończy się fiaskiem, a wraz z nim zostanie pogrzebana koncepcja APDW, US Army Infantry Center (USAIC) opublikowało nową edycję Small Arms Master Plan (SAMP), czyli planu określającego założenia dla nowej, przyszłościowej rodziny broni. Znalazło się tam również miejsce dla PDW. W owym czasie miała to być konstrukcja strzelecka o masie do 0,7 kilograma, zdolna zwalczać żołnierzy wyposażonych w kamizelki kuloodporne z odległości 50 metrów.

Jednocześnie, od 1990 roku pod patronatem grupy roboczej (Land Group 3/Working Group 1) prowadzone były w NATO prace badawcze nazwane CRISAT (Collaborative Research Into Small Arms Technology) nad nowymi rodzajami amunicji. Ich celem miał być wybór nowego naboju i zarekomendowanie go grupie do spraw uzbrojenia Paktu (NATO Army Armaments Group - NAAG).

Wstrząs i przyśpieszenie prac wywołało (podobnie jak to miało w przypadku Wietnamu) wydarzenie związane z samoobroną zestrzelonych załóg statków latających. Tym razem sprawa dotyczyła Somalii, gdzie Amerykanie zaangażowali się w niezbyt sprawnie prowadzoną operację pokojową. Podczas akcji oddziału Rangers oraz 1st SFOD-Delta w Mogadiszu w roku 1993, miejscowe bojówki zestrzeliły dwa śmigłowce UH-60. Ich załogi nadaremnie próbowały zatrzymać atakujący tłum za pomocą broni bocznej - pistoletów M9 oraz pistoletów maszynowych MP5K (zostało to barwnie zaprezentowane w stylizowanym na dokument filmie Black Hawk Down). Z jednej strony nasiliła się krytyka amunicji 9mm, z drugiej wojskowi oraz producenci uzbrojenia zaczęli naciskać, aby wprowadzić na jej miejsce coś nowego.

W czwartej edycji SAMP, która ujrzała światło dzienne w 1993, uzupełniono wymagania dotyczące nowej broni, tym razem nadano jej miano OPDW (Objective PDW). Nie zmieniono parametrów masowych, za to zasięg przebijania pancerzy osobistych miał wzrosnąć do 100 metrów.

W tym samym roku NATO powołało grupę badawczą nazwaną Ad-Hoc PDW Working Group, która ponownie, tym razem dokładniej, zdefiniowała rodzinę broni PDW. Miał się do niej zaliczać pistolet o masie mniejszej niż kilogram (choć spodziewano się, że nie przekroczy 0,7 kg), oraz pistolet maszynowy o masie mniejszej od 3 kilogramów. W obu przypadkach magazynki powinny mieścić nie mniej, niż 20 sztuk amunicji, przy czym w przypadku pistoletu maszynowego sugerowano, aby był on nieco większy. PDW miała służyć jako broń ostatniej szansy w sytuacjach krytycznych, gdy będzie on bezpośrednio zagrożony ze strony przeciwnika (do 50 metrów) i/lub pozwolić na obronę na bliskich dystansach w walce (do 150 metrów). Niezależnie od odmiany, konstrukcja broni powinna umożliwiać noszenie jej bez zaangażowania rąk (na pasie, szelkach lub innej uprzęży) w taki sposób, aby nie przeszkadzała w żaden sposób przy wykonywaniu czynności służbowych. Naturalnie miała niezawodnie funkcjonować we wszelkiego rodzaju operacjach lądowych, morskich i powietrznych, w każdych warunkach i wszystkich środowiskach.

Określono wówczas również modelową osłonę (według normy CRISAT), którą miał przebijać pocisk z PDW. Składała się z płyty tytanowej o grubości 1,6 mm oraz 20 warstw kevlaru (miało to odpowiadać typowej rosyjskiej kamizelce kuloodpornej).

Warto zauważyć, że tym razem po raz pierwszy w ramach PDW wydzielono dwie konstrukcje: pistolet oraz pistolet maszynowy. Powody takiej decyzji były dwojakie, natury ekonomicznej oraz politycznej. Producenci rozumieli, że cena nowego pistoletu maszynowego będzie na tyle duża, że nie pozwoli nawet najbogatszym państwom wyposażyć w nią każdego żołnierza, uznali zatem, że warto wprowadzić tańszą alternatywę. Poza tym mniejsza broń jest bardziej poręczna, łatwa do ukrycia. Pomyślano również o rynku służb siłowych, gdzie broń w pełni automatyczna, cięższa i o większym wymiarach nie była potrzebna. Z drugiej strony, pistolet bywa przydatny również podczas operacji pokojowych, gdzie nierzadko trzeba przekonywać wrogo nastawioną ludność, a karabinek czy pistolet maszynowy znajdujący się na widoku może wywoływać niechęć.

Na scenę wkracza P90

W 1993 roku istniała już broń, której parametry oraz amunicja odpowiadały kryteriom rodziny PDW. Pistolet maszynowy P90, bo o nim mowa, został stworzony przez belgijską firmę Fabrique Nationale Herstal, a jego pierwsza prezentacja miała miejsce w roku 1986. Broń zasilana była nabojem 5,7mm x 28. P90 od początku wzbudził duże zainteresowanie ekspertów, zarówno z uwagi na nowoczesną i niecodzienną konstrukcję, jak i amunicję (przez jakiś czas debatowano nawet czy broni nie zaliczyć czasem do karabinków). Grupa badawcza NATO miała się zająć sprawdzeniem, jak konstrukcja ta spełnia założenia programu PDW (dokument D/296).

Przez sześć lat sprawa nie ruszyła z miejsca, decyzja była ciągle przesuwana, choć przeprowadzono wówczas szereg testów, m.in. strzelano do bloków żelatynowych. W międzyczasie, w roku 1996 rodzinę belgijskiej broni rozszerzono o pistolet Five-seveN (FsN). Nieco wcześniej, w 1994 roku, wprowadzono do broni nowy nabój (SS190 w miejsce SS90), poprawiając jego charakterystyki (m.in. zwiększając przebijalność) oraz dostosowując go również na potrzeby broni krótkiej.

Chrzest bojowy P90, Lima 1997 rok, szturm na japońską ambasadę Można zrozumieć pewną niechęć badaczy do wydania jednoznacznych opinii na temat nowej amunicji, czy zarekomendowania jej jako nowego standardu. Po pierwsze, brak było konkurencji, a zatem nie można było przeprowadzić żadnych testów porównawczych. Po drugie, choć jej parametry zostały wcześniej zdefiniowane, to jednak wśród decydentów nie było zgody, czy nie należy ich jeszcze dodatkowo zmodyfikować. Trzeba również zauważyć, że broń trafiła w zły dla rynku zbrojeniowego okres po zakończeniu Zimnej wojny, związany z brakiem zamówień, redukcją armii oraz zmniejszeniem budżetów. Jedynym państwem, które wstępnie wyraziło zainteresowanie nową konstrukcją była Arabia Saudyjska.

Niezależnie od tego, producent starał się promować na całym świecie swój wyrób, przekazując broń do prób przeprowadzanych przez rozmaite jednostki specjalne (m.in. GIGN czy SAS). Chrzest bojowy pistolet maszynowy przeszedł w 1997 roku w stolicy Peru, podczas szturmu na zajętą przez lewicową partyzantkę ambasadę japońską.

...a po nim MP7

H&K MP7 używany przez jednostkę antyterrorystyczną w Korei Południowej.

W 1999 roku, niemiecka firma Heckler und Koch zaprezentowała swoją broń, zaliczająca się do kategorii PDW - pistolet maszynowy PDW2000 (nazwę następnie zmieniono na MP7). Zasilany był nabojem 4,6mm x 30, opracowaną wspólnie z brytyjskim koncernem BAE Systems (a dokładniej jego częścią zajmującą się produkcją amunicji Royal Ordnance).

Niemcy mieli sporo czasu na zapoznanie się z konkurencyjnym wyrobem i poznanie jego konstrukcji, a co ważniejsze, rozwijali swój nabój już po wprowadzeniu normy CRISAT. Mogli zatem od początku skupić się na zoptymalizowaniu jego parametrów i stworzeniu coraz to nowszych wersji rozwojowych. Według informacji producenta standardowy pocisk wystrzelony z MP7 przebija modelowy cel z odległości 200 metrów, a zatem o 50 metrów większej, niż broń belgijska, a nowy, Ultimate Combat z 300 metrów.

Testy, próby, badania

W latach 2000-2001 w Wielkiej Brytanii, a następnie we Francji rozpoczęto testy obu rodzajów broni oraz amunicji. Były one przeprowadzane w ramach narodowych programów zajmujących się problematyką PDW, niemniej jednak ich wyniki miały być uznane jako wiążące dla NATO.

Próby, finansowane częściowo z budżetu Paktu, przeprowadzono we francuskim ETBS (Etablissement Technique de Bourges). Choć według ustalonego harmonogramu decyzja o tym, który nabój zostanie zalecony jako następca 9mm, miała zapaść do grudnia 2002 roku, to jednak grupa badawcza nie potrafiła dojść do porozumienia, jakie czynniki powinny zostać wzięte pod uwagę oraz w jaki sposób należy przeprowadzać same testy. Innym elementem, który wpłynął na brak decyzji były również ścierające się interesy narodowych producentów - FN Herstal jest częścią francuskiego koncernu GIAT, a Royal Ordnance brytyjskiego BAE Systems.

Zaskoczona narastającymi problemami, NAAG (NATO Army Armament Group), czyli grupa zajmująca się uzbrojeniem w ramach Sojuszu, powołała w lutym 2003 roku zespół szybkiego reagowania do spraw PDW (QRT, Quick Reaction Team), aby niezależnie zweryfikować raporty ETBS i, jeżeli będzie to wymagane, przeprowadzić dodatkowe badania.

Jednocześnie, w lutym 2002 roku, amerykańska piechota morska zakupiła po 12 sztuk pistoletów maszynowych P90TR oraz MP7, do testów, które mają zostać przeprowadzone przez Marine Corps Warfighting Laboratory (MCWL). Marines skupili się na trzech zagadnieniach: kształcie i wielkości broni, ergonomii i dopasowaniu do potrzeb żołnierzy realizujących różne zadania oraz możliwości skutecznego zastosowania konstrukcji przez osoby będące po bardzo krótkim przeszkoleniu.

W marcu 2003 roku, po analizie wyników wcześniejszych badań i zastrzeżeń, co do ich wyników, QRT zarządził przeprowadzenie dodatkowych prób w szwajcarskiej Defence Procurement Agency (DPA). 24 czerwca 2004 roku, po zakończeniu testów w Szwajcarii, NAAG QRT ostatecznie wydało swoją opinię i zarekomendowało przyjęcie belgijskiej amunicji 5,7mm x 28 jako standardowej dla NATO. Delegacja niemiecka, poparta również przez inne państwa, odmówiła zaakceptowania owego zalecenia, dopatrując się nieprawidłowości w raportach. Dotyczyły one, między innymi, nieuwzględnienia w czasie testów niemieckiego naboju 4,6 mm z nowym pociskiem.

Niech zwycięży lepszy?

H&K MP7 testowany przez jednostki specjalne Bundeswehry Brak jednoznacznego stanowiska Paktu w sprawie amunicji postawił potencjalnych nabywców w trudnym położeniu, gdyż za kilka lat może się okazać, że posiadają konstrukcje zasilaną niestandardowymi nabojami. Niemniej jednak paląca potrzeba zakupu nowej broni, spowodowała, że niektóre z państw członkowskich NATO, i klientów spoza jego obszaru, zdecydowały się podjąć ryzyko, niezależnie od konsekwencji.

Rok 2004 ma przynieść rozstrzygnięcie czterech dużych konkursów, w których będą ze zobą rywalizowały MP7 oraz P90. Wyniki każdego z nich wpłyną na dalsze zakupy, jak i przyszły rozwój PDW każdego z producentów.

Jednoznacznie za MP7 opowiedziała się Bundeswehra, która już w 2002 roku kupiła dla sił specjalnych pierwsze 60 sztuk. Na początku 2004 roku pojawiło się kolejne zamówienie, tym razem na ponad 430 egzemplarzy. I bynajmniej na tym się nie skończy, gdyż zanim jeszcze zrealizowano zakup tej partii, pojawiły się informacje o jeszcze większym zleceniu, na około 6000 sztuk.

Niezależnie od wojska, rodziną PDW zainteresowana jest również elitarna, 250 osobowa niemiecka formacja antyterrorystyczna GSG9. Choć zakup nie będzie duży, to jednak wybór może wywrzeć duży wpływ na innych nabywców, z uwagi na prestiż jakim cieszy się jednostka.

Nowej broni poszukuje również policja brytyjskiego ministerstwa obrony (Ministry of Defence Police, MDP), formacja zajmująca się między innymi ochroną obiektów wojskowych na terenie Zjednoczonego Królestwa (w tym instalacji atomowych). MDP zamierza nabyć 1800 egzemplarzy, obecnie badanych jest po 12 modeli rywalizujących producentów.

Poza Brytyjczykami, 6000 sztuk PDW chce kupić policja Singapuru. Broń ma zastąpić starsze modele pistoletów maszynowych pozostających w służbie. Kontrakt ma zostać przeprowadzony dwustopniowo, początkowo zamówiona będzie partia 120 egzemplarzy wraz z amunicją do testów polowych, a po ich zakończeniu po 4-6 latach, podpisany zostanie pełen kontrakt.

Greckie oddziały antyterrorystyczne ćwiczące przed Olimpiadą z FN P90 Jednak największy światowy oddźwięk może mieć decyzja podjęta przez amerykańską piechotę morską. Wyniki mają być znane w połowie 2004 roku. Nieco wcześniej na pistolet maszynowy P90 zdecydował się Federal Protective Service (służba ochrony obiektów federalnych) oraz Secret Service, czyli instytucja, która oprócz innych zadań, zajmuje się również ochroną prezydenta USA. Może się okazać, że gordyjski węzeł przetną Amerykanie, narzucając NATO - a co za tym idzie, również i wielu innym państwom - swoją propozycję. Dokładnie tak samo, jak miało to miejsce w przypadku naboju 7,62mm oraz 5,56mm. Tym razem jednak, co zabawne, decyzja sprowadza się do wyboru nie ich własnego, a jednego z dwóch produktów europejskich: belgijskiego lub niemiecko-brytyjskiego.

Konkurenci

Choć może się wydawać, że firma FN Herstal ma znaczącą przewagę jeżeli chodzi o liczbę sprzedanych egzemplarzy swojego pistoletu maszynowego (według danych producenta 17 000), to jednak trzeba pamiętać o dwóch czynnikach. Po pierwsze, jest to sumaryczna sprzedaż przez około 15 lat, kiedy to nie było konkurencji. Po drugie, większość zakupów były to małe partie po kilkaset sztuk, z czego większość przypadała na rynek cywilny, standard zaś wymusza wojsko.

Wspomnieć należy również o skomplikowanych powiązaniach politycznych i ekonomicznych, między państwami, a konkurującymi firmami. Niemiecki koncern H&K współpracuje z Brytyjczykami, czego dowodem może być produkcja amunicji 4,6mm przez oddział BAE Systems, czy choćby nieco wcześniejsza modyfikacja podstawowej broni indywidualnej żołnierzy Zjednoczonego Królestwa, czyli karabinka L85A2. Poza tym ceniony jest na całym świecie jako producent MP5, najbardziej chyba popularnego obecnie pistoletu maszynowego. Dodać do tego należy niemal przesądzone przyjęcie (X)M8 do uzbrojenia wojsk USA i podobieństwa tego karabinka (jest to, bądź co bądź, zmodyfikowana wersja G36) do MP7.

Na amerykańskim rynku spółka zależna od FN Herstal, czyli FN Manufacturing Inc. funkcjonuje od lat, jest bowiem dostawcą rkm M249 SAW (oraz wersji tej broni dla oddziałów specjalnych Mk46 Mod 0 i zasilanej nabojem 7,62 mm Mk48 Mod 0), ukm M240, karabinka automatycznego M16A2/A4 (od 1988 roku) oraz wkm GAU-21. Niemcy zamierzają dopiero zbudować w USA swoją fabrykę, co wiąże się z wprowadzeniem karabinka (X)M8, ale znani są tam od lat, zarówno jako producent cieszących się doskonałą opinią pistoletów maszynowych MP5 (i pochodnych) oraz broni krótkiej (m.in. pistoletu dla oddziałów specjalnych Mk23 Mod 0). H&K uczestniczy również w rozwoju granatnika-karabinka XM29 (program OICW).

Podsumowanie

Z dużą pewnością można powiedzieć, że broń do ochrony osobistej nie zadebiutowała w swojej pierwotnej roli, czyli jako uzbrojenie oddziałów tyłowych, ale wręcz przeciwnie, pierwszymi użytkownikami są oddziały specjalne. Poza duża partią na potrzeby Bundeswehry, największymi nabywcami są formacje policyjne, nie zaś wojsko, dla którego pierwotnie była przeznaczona.

Można zauważyć, że kalkulacja producentów, aby wydzielić w rodzinie PDW pistolet okazała się strzałem w dziesiątkę, bowiem jedyny, jak na razie, masowo produkowany model, FsN, zdobywa coraz większą popularność, szczególnie na bardzo wybrednym rynku amerykańskim. Policjanci chwalą sobie przede wszystkim pojemny magazynek - 20 naboi (plus jeden w komorze). Takiej możliwości nie daje im żadna z cudownych dziewiątek. Dodać do tego należy płaską trajektorię lotu, zmniejszony odrzut (dzięki czemu nawet osoba po krótkim przeszkoleniu radzi sobie z celnym strzelaniem) oraz niewielką wagę. Użytkownicy narzekają nieco na wielkość pistoletu (co wpływa na możliwość jego ukrycia) i tutaj jasno rysuje się sens działania konkurencji, która zaprezentowała dwa modele UCP, pełnowymiarowy oraz zmniejszony.

Niejednoznaczne oceny zbiera sama amunicja. Większość badań skupiała się na belgijskim naboju 5,7 mm, ponieważ jest on dostępny na rynku od lat i zdobył pewną popularność wśród służb siłowych w USA. Pistolet FsN bez problemu może nabyć każdy policjant, pistolet maszynowy P90 znajduje się na wyposażeniu wielu oddziałów antyterrorystycznych (SWAT/SRT).

Niemniej jednak, przeprowadzane próby żelatynowe dały wzajemnie sprzeczne wyniki. Często zależy to od intencji testujących, część z nich dowodzi, że nowa amunicja nie ma większej mocy obalającej niż pocisk 9mm Parabellum, z czym nie zgadzają się użytkownicy z oddziałów SWAT oraz z Secret Service. Ta ostatnia instytucja przeprowadziła intensywne próby przez przyjęciem nowej broni i według niej dotychczasowe próby nie odpowiadają rzeczywistości, a moc obalająca pocisku przewyższa używaną do tej pory amunicję. Powoływano się również na dotychczasowe akcje z wykorzystaniem P90 w USA, rany jakie zadawały wówczas pociski i na operację uwolnienia zakładników w Limie, gdzie pojedynczym strzałem udało się wyeliminować porywacza ubranego w kamizelkę kuloodporną.

W ranie standardowy pocisk wystrzelony z PDW (niezależnie od typu) zachowuje się podobnie, jak pocisk pośredni. Po przebyciu określonego dystansu zaczyna koziołkować, a następnie obraca się częścią denną i penetruje nadal. Niemiecka amunicja przy strzelaniu w blok żelatynowy ma nieco większą energię niż belgijska, ale wywołuje znacznie mniejszy kanał chwilowy. Kontrowersje w przypadku naboju 4,6 mm wzbudza nanoszony galwanicznie miedziany płaszcz, który podobno przy długim użytkowaniu zanieczyszcza w znacznym stopniu przewód lufy.

Czas pokaże jaka broń i amunicja stanie się światowym standardem, choć może się zdarzyć również i tak, że te dwie konstrukcje będą wzajemnie istniały na rynku, a sam NATO nie zdecyduje się w ogóle ujednolicić kalibru PDW, pozostawiając wybór w gestii każdego z państw członkowskich. Możliwe jest również przeprowadzenie ponownych testów za kilka lat i wybór amunicji na podstawie dotychczasowych doświadczeń użytkowników.

Artykuł pierwotnie ukazał się w miesięczniku RAPORT Wojsko-Technika-Obronność, ISSN 1429-270X, sierpień 2004

Artykuł pierwotnie ukazał się w miesięczniku
RAPORT Wojsko-Technika-Obronność, 08/2004

(c) REMOV 2002-2005