Od dawna poszukiwana jest broń pełniąca rolę poręcznej, kieszonkowej artylerii - wielostrzałowy granatnik, który zapewniałby w razie potrzeby intensywne wsparcie ogniowe, wykorzystując w tym celu różne rodzaje amunicji (od odłamkowej po niezabijającą), a jednocześnie mający jak najmniejszą masę i gabaryty, co pozwala mu być przenoszonym i obsługiwanym przez jednego tylko żołnierza.
Historia nowoczesnych granatników rozpoczyna się po zakończeniu wojny koreańskiej. Wówczas to armia amerykańska zgłosiła zapotrzebowanie na broń, wystrzeliwującą pociski odłamkowe, która pokrywałaby zasięgiem obszar od 50 (zasięg rzutu granatu ręcznego) do 400 (minimalna donośność 60-mm moździerza) metrów. W 1952 pojawił się protoplasta dzisiejszego naboju granatnikowego 40 mm, który pierwotnie miał być miotany za pomocą garłaczy nakręcanych na lufy karabinów piechoty lub za pomocą wyrzutni sprężynowych.
Następnie, w ramach dalszych prac prowadzonych pod kryptonimem projekt Niblick, w latach 1952-53 Picatinny Arsenal rozwinął amunicję 40 mm x 46. Po dziś dzień jest to najbardziej rozpowszechniony nabój do lekkich granatników, nieformalny światowy standard, produkowany w niezliczonych odmianach na całym świecie (w tym i w Polsce). Najważniejszą cechą tej amunicji jest dwukomorowy układ miotający, zapewniający niewielki odrzut zasilanej nią broni. Zazwyczaj w dnie łuski znajduje się niewielka komora wysokiego ciśnienia, w której mieści się ładunek miotający. Drugą komorę - niskiego ciśnienia - tworzy pozostała część łuski, ograniczona pociskiem. Komory połączone są ze sobą dyszami, przed strzałem zamkniętymi przeponą. Po zbiciu spłonki, w komorze wysokiego ciśnienia zaczyna spalać się proch. Powstałe w wyniku tego spalania gazy, po osiągnięciu pewnego ciśnienia przerywają przeponę i przepływają do komory niskiego ciśnienia, gdzie ulegają rozprężeniu, napędzając jednocześnie pocisk. Dzięki takiemu rozwiązaniu odrzut jest mały, a ponadto lufy oraz same naboje mogą być lżejsze (cieńsze ścianki), a co za tym idzie - tańsze w produkcji.
Granatnik M79 powrócił w Iraku do łask /Zdjęcie: USMC
Od początku dążono do stworzenia konstrukcji wielostrzałowej, niestety, liczne próby stworzenia takiej broni spełzły na niczym. Ostatecznie pierwszym wprowadzonym do uzbrojenia granatnikiem (w 1961), był amerykański jednostrzałowy M79 (łamany do ładowania, podobnie jak strzelba), zasilany nabojem 40 mm x 46. Konstrukcja spełniła oczekiwania i okazała się bardzo przydatna na polu walki, szczególnie w wietnamskiej dżungli. Do 1971, kiedy to zakończono w USA wytwarzanie, powstało ok. 350 000 egzemplarzy.
Jednak od samego początku zwracano uwagę na kilka negatywnych cech M79 - niską szybkostrzelność oraz brak możliwości prowadzenia przez żołnierza ognia w sytuacjach, gdy broń ta nie była przydatna (nie pomogło nawet opracowanie kartacza - amunicji śrutowej czy strzałkowej). Grenadier z jednostrzałowym granatnikiem nosił spory zapas amunicji 40-mm, sam M79 był również bardzo celny, ale jednocześnie nie dysponował inną bronią (poza pistoletem przeznaczonym do samoobrony). Mógł oczywiście zabierać ze sobą i karabinek, ale zwiększało to znacznie noszony przez niego ciężar.
Rozwiązaniem tych problemów miało być stworzenie nowej broni, rozwijanej w ramach programu SPIW. Po raz pierwszy pojawił się wówczas pomysł zintegrowania karabinka z granatnikiem, oczywiście wielostrzałowym. Z rewolucyjnego, zasilanego amunicją strzałkową o bardzo wysokiej prędkości początkowej SPIW-a nic nie wyszło, ostatecznie zamiast niego Amerykanie przyjęli 5,56-mm karabinek M16A1, ale pokłosiem tego programu był rozwój granatników podwieszanych. W pierwszej kolejności niezbyt udanego Colt XM148 (w latach 1966-67 powstało ich 35 000), następnie znacznie doskonalszego, używanego po dziś dzień, M203 projektu AAI. Rozwiązania konstrukcyjne tego ostatniego (lufa odsuwana do ładowania do przodu) kopiowane są do dzisiaj w wielu państwach. Z drugiej strony do uzbrojenia wchodziły granatniki automatyczne (m.in. M75, M129, XM174, XM175), ciężkie, osadzone na trójnogach, zasilane z taśmy, nierzadko napędzane silnikiem elektrycznym, zdolne pokryć granatami spory obszar nawet w odległości do 1000 metrów, ale co za tym idzie ciężkie, z wieloosobową obsługą i pozbawione możliwości przenoszenia przez jedną osobę.
T148E1, pierwsze podejście do problemu granatnika wielostrzałowego
3-strzałowy samopowtarzalny model granatnika podwieszanego pod M16A1 stworzony przez Aero-Jet
40-mm granatnik powtarzalny rozwijany w ramach projektu NATIC
Żadne z tych rozwiązań nie spełniało jednak oczekiwań wojskowych, liczących na posiadanie broni przenoszonej przez jedną osobę, zdolnej w jednej chwili zasypać określony obszar kilkoma-kilkunastoma granatami odłamkowymi. Pojawiały się liczne pomysły rozwiązania tego problemu, od wielolufowych granatników podwieszanych, poprzez modele kopiujące działanie strzelb gładkolufowych z zamkiem blokowo-ślizgowym (pump-action) czy konstrukcje powtarzalne z 3-nabojowymi, stałymi magazynkami. W końcu, sięgnięto po sprawdzone, bardzo proste rozwiązanie, którego początków należy doszukiwać się w latach 30. XX wieku. Wówczas to, w marcu 1935 Charles J. Manville opatentował urządzenie przypominające nieco kształtem przerośnięty rewolwer, noszące miano Machine Projector. Broń miała być według konstruktora przeznaczona do zadań typowo policyjnych, głównie miotania pocisków z gazem łzawiącym. Choć w opisie patentowym przedstawiony jest rysunek 24-strzałowego bębna, to jednak w rzeczywistości mieścił 18 naboi 25-mm. Broń odniosła pewien sukces, była przez używana w USA przez oddziały policji.
W latach 70. pomysł podchwyciła Hawk Engineering Co. wprowadzając pierwszy, 40-mm 12-strzałowy granatnik rewolwerowy MM-1. Podobnie jak konstrukcja Manville'a, również i ta broń pozbawiona była kolby i wyposażona została w przedni chwyt pistoletowy osadzony pod lufą, innymi słowy przeznaczona raczej na rynek wewnętrzny dla służb policyjnych niż do wojska. MM-1 używany był w niewielkiej liczbie przez amerykańskich komandosów, został również sprzedany do niektórych państw południowoamerykańskich i afrykańskich. I to właśnie w jednym z tych ostatnich pojawiła się konstrukcja, która zawojowała rynek granatników rewolwerowych.
Manville Machine Projector / rysunek: USPTO
12-strzałowy granatnik MM-1 z początku lat 1970
W 1979 SANDF (South African National Defence Force) ogłosiło konkurs na wielostrzałowy granatnik, przeznaczony dla wydzielonego z drużyny piechoty grenadiera, zapewniającego jej błyskawiczne wsparcie ogniowe. W 1983 południowoafrykańska firma Armscor (obecnie Milkor) opracowała 6-strzałowy granatnik rewolwerowy do amunicji 40 mm x 46, MGL-40 (Multiple Grenade Launcher, liczba oznacza kaliber). Broń okazała się strzałem w dziesiątkę, od 1985 w odmianie Y2 została przyjęta do uzbrojenia SANDF, a już w rok później podpisano pierwszy kontrakt eksportowy. Po upadku apartheidu zniesiono embargo na broń z RPA i państwo to mogło wrócić na rynek zbrojeniowy. Zaowocowało to pojawieniem się w 1996 poprawionej odmiany granatnika, MGL Mk 1 (wprowadzono zmiany ułatwiające obsługę i zwiększające niezawodność). Od tego czasu wprowadzono ją do 33 państw (m.in. RPA, Brazylia, Peru, Kolumbia, Meksyk, Szwecja), zaś w Chorwacji podjęto produkcję licencyjną (pod nazwą RBG-6). W 2004 pojawiły się dwie nowe odmiany MGL Mk-1S i MGL Mk-1L, ten ostatni z stalową ramą i dłuższymi komorami nabojowymi bębna (139 zamiast 104 mm), co pozwala załadować do niego szerszą gamę amunicji (m.in. specjalnej).
MGL to konstrukcja półautomatyczna, w której głównym zespołem jest rama, do której przymocowano aluminiowy bęben z sześcioma komorami nabojowymi. Bęben napędzany jest podczas strzelania sprężyną, napinaną ręcznie przed załadowaniem. Część gazów prochowych, odprowadzana przez boczny otwór w lufie, przesuwa tłok gazowy, zwalniający zatrzask bębna, co umożliwia jego obrót pod wpływem naciągniętej sprężyny. Do ładowania zespół spustowy jest odchylany. W MGL zastosowano igliczny mechanizm uderzeniowy i mechanizm spustowy z samonapinaniem (spust dwuoporowy). Przed strzałem przypadkowym chroni bezpiecznik nastawny (unieruchamiający język spustowy), którego skrzydełka rozmieszczone są symetrycznie, po obu stronach broni, nad chwytem pistoletowym.
Ładowanie MGL przebiega następująco: kciukiem lewej ręki (spoczywającej na przednim chwycie pistoletowym), należy nacisnąć na umieszczony pod lufą zatrzask bębna (uruchamia on również gwiazdowy wyciąg, ułatwiający rozładowanie bębna z łusek lub nabojów), następnie obrócić przednią część granatnika z lufą w lewo, zaś tylną w prawo (przeciwnie do ruchu wskazówek zegara), co pozwoli na wyrzucenie łusek. Następnie strzelec, opierając kolbę o klatkę piersiową i trzymając granatnik lewą ręką, lufą w dół, powinien włożyć palce prawej ręki do kolejnych, pustych komór bębna i kręcić nim w lewo do oporu, naciągając tym samym sprężynę. W dalszej kolejności trzeba załadować naboje do komór bębna, przekręcić zespół spustowy na swoje miejsce i granatnik jest gotowy do strzału. (dalej)
40 mm granatnik MGL Mk 1 /Zdjęcie: Milkor
MGL Mk 1 otwarty do ładowania /Zdjęcie: Milkor
MGL-140, ostatnia odmiana MGL Mk-1L produkowana w USA /Zdjęcie: Defence Review
Artykuł pierwotnie ukazał się w miesięczniku RAPORT-wto, 04/2006