Przejście do strony głównej Przejście do spisu artykułów

Historia

Prapoczątki, czyli słów kilka od czego wszystko się zaczęło

Większość źródeł potwierdza, iż pierwsza broń w układzie bezkolbowym została stworzona w roku 1902 przez angielskiego inżyniera J.B. Thorneycrofta. Przedstawił on brytyjskiemu Ministerstwu Wojny (War Office) prototypowy karabin powtarzalny - przekonstruowany model Lee Enfielda - do analizy. Komisja Broni Małokalibrowej (Small Arms Committee) przebadała broń, ale werdykt nie był korzystny dla wynalazcy, karabin był, co prawda, krótszy i lżejszy od modelu podstawowego, ale nie była to, według specjalistów wojskowych, wygodna broń - źle wyważona, a na dodatek oceniono, iż negatywnie oddziałuje ona na strzelca, szczególnie huk wystrzału określono jako zbyt dokuczliwy dla strzelca. Ostatecznie prototyp odrzucono i w roku 1903 zainteresowanie tym układem konstrukcyjnym wygasło. Minęło niemal dokładnie 40 lat, zanim do projektu powrócono.Pistolet maszynowy w układzie bezkolbowym stworzony przez H.Delacre, rysunek z brytyjskiego patentu No.475011 z 24 czerwca 1936.

Trzeba dodać, że pierwszy karabin w układzie bez kolby właściwej od podstaw skonstruował i opatentował w 1904 roku Brytyjczyk - Henry Gramwell, natomiast pierwszy pistolet maszynowy został stworzony i opantentowany w 1936 roku przez Francuza - Henriego Delacre. Była to dosyć specyficzna konstrukcja, zaopatrzona w umieszczony po lewej stronie wspornik służący do stabilizacji (opierania broni o przedramię) pistoletu podczas prowadzenia ognia.

Krótka ballada o broni i amunicji, czyli lata 30. XX wieku

Prawdziwą rewolucją w broni strzeleckiej stało się, w pierwszej kolejności, stworzenie naboju zespolonego (czyli połączenie pocisku, mosiężnej łuski z umieszczonym w niej materiałem miotającym oraz spłonki pobudzającej to wszystko do działania), w drugiej zaś, wprowadzenie broni automatycznej pod koniec XIX wieku. Powstały wówczas pierwsze pistolety samopowtarzalne (1883, Hugo Borchardt) oraz karabiny maszynowe (1883, Hiriam Maxim). Drogę utorowało W kilka lat później pojawiły się pierwsze karabiny samopowtarzalne (1885, Cei-Rigotti) oraz pierwsze ręczne karabiny maszynowe (1902, Madsen). Pierwsza wojna światowa przyniosła wprowadzenie do arsenału piechoty pistoletów maszynowych (1915, Fiat-Revelli znany również jako Villar Perosa).

Do lat trzydziestych XX wieku wojsko korzystało z dwóch podstawowych rodzajów amunicji w broni małokalibrowej - naboi pistoletowych (rewolwerowych) oraz karabinowych. Pierwszy z nich zasilał wszelkiego rodzaju pistolety - od samopowtarzalnych i automatycznych po maszynowe (oraz rewolwery), drugi - karabiny.

Generalnie żołnierze po zakończeniu I wojny światowej nadal korzystali z karabinów powtarzalnych o stosunkowo dużym zasięgu rzędu 800 metrów, które jednak trzeba było po każdym strzale przeładowywać oraz cięższych broni wsparcia - karabinów maszynowych i ciężkich karabinów maszynowych. Pojedynczy żołnierz nie był wyposażony w broń ręczną o dużej szybkostrzelności. Owszem, mógł korzystać z rozwijanych intensywnie po I wojnie pistoletów maszynowych, czyli lekkiej i poręcznej broni zasilanej z pojemnych magazynków (20, 30 a nawet 70 nabojowych), ale efektywny zasięg ognia tej broni nie przekraczał 100m. A zatem do dyspozycji pozostawała broń dalekosiężna, ale wyposażona w niewielki magazynek i dysponująca małą szybkostrzelnością, albo poręczna, lekka i szybkostrzelna, mającą dużą jednostkę ognia, ale o bardzo ograniczonym zasięgu.

Kompromis, czyli stworzenie broni będącej czymś w rodzaju powiększonego pistoletu maszynowego strzelającego nabojem karabinowym, wyposażonego w stosunkowo duży magazynek było możliwe i tego typu konstrukcje znalazły w wojsku miejsce - nazywane są ręcznymi karabinami maszynowymi (których sztandarowymi przedstawicielami są min. czeski ZB wz.30, jego angielska wersja Bren wz.37, BAR M1918 czy z kolei jego zmodyfikowana polska odmiana Browning wz.1928), ale i one miały swoje wady. Po pierwsze były cięższe od karabinów powtarzalnych, po drugie raczej nieporęczne, miały spore wymiary, a po trzecie nie można było prowadzić z nich celnego ognia ciągłego z ramienia, ani w biegu.

Innym krokiem pośrednim było stworzenie karabinu samopowtarzalnego - pierwsi wprowadzili go do uzbrojenia w latach trzydziestych Amerykanie (był to M1 Garand), ale nie mógł on prowadzić ognia ciągłego.

Należy w tym miejscu wspomnieć, niejako uprzedzając fakty (bowiem jest to konstrukcja z czasów drugiej wojny światowej) o jeszcze jednym karabinie, który starał się z mniejszym lub lepszym skutkiem spełniać założenia dotyczące wyposażenia pojedynczego żołnierza w broń o dużej szybkostrzelności, a zarazem stosunkowo poręcznej. Mowa o FG-42, czyli o broni stworzonej specjalnie dla niemieckich spadochroniarzy (stąd wzięła się nazwa Fallschirmjägergewehr). Powodem jej skonstruowania było zapewnienie żołnierzom wojsk powietrznodesantowych stosunkowo lekkiej broni wsparcia, z której po lądowaniu mogliby natychmiast skorzystać, swoistej mieszanki ręcznego karabinu maszynowego i (nieistniejącego jeszcze) karabinu automatycznego. Broń była zasilana nabojem karabinowym 7,92 x 57mm z pudełkowego, 20 nabojowego magazynka, którego gniazdo znajdowało się z lewej strony, została wyposażona również w składany dwójnóg. Wytwarzano ją w dwóch wersjach, różniących się między sobą min. kształtem chwytu pistoletowego, kolbą (metalowa i drewniana) sposobem mocowania dwójnogu oraz masą. Karabin wyprodukowano w niewielkiej serii około 7000 egzemplarzy, użytkowanie ujawniło sporo wad, a poza tym w tym samym czasie pojawił się karabinek automatyczny MKb 42(H), zasilany nabojem pośrednim, co eliminowało wiele negatywnych cech wynikających ze stosowania silniejszego naboju karabinowego.

Nabój pośredni

Jedynym rozwiązaniem problemu było wprowadzenie zupełnie nowego typu amunicji strzeleckiej - naboju pośredniego. Miał on energię początkową większą niż nabój pistoletowy, ale mniejszą od karabinowego, definiowaną rozmaicie, ale najczęściej mieszczącą się w granicach od 1300 do 2300J. Naboje tego typu wypełniły lukę pomiędzy dwoma powyższymi rodzajami amunicji - wymiarami, masą i energią początkową, a broń dostosowywana do nich, połączyła w sobie cechy pistoletów maszynowych i karabinów1. Rzecz jasna skuteczny zasięg strzału był znacznie mniejszy niż w przypadku amunicji karabinowej (400m), ale okazało się, że i walka toczy się na znacznie mniejszych dystansach, a zatem nabój był zupełnie wystarczający.

Pierwszym nabojem, który miał duży wpływ na rozwój karabinów (i karabinków) automatycznych był to słaby japoński nabój karabinowy Arisaka M38 z 1905. Nie zostałby w ogóle wzięty pod uwagę w tych rozważaniach, gdyby Naboje pośrednie. Od lewej: niemiecki 7,92 x 33mm Kurz Patrone, amerykański 0.30 US Carbine oraz rosyjski 7,62 x 39mm wz. 43.nie fakt, że w Rosji skonstruowano do niego protoplastę karabinów szturmowych, czyli 6,5 mm karabin samopowtarzalny Fiodorowa wz. 1916 (wprowadzony do produkcji w 1926, przyjęty do uzbrojenia RKKA w 1927 roku). Pierwszym państwem, w którym zaczęła powstawać tego typu amunicja były Niemcy, a za pierwszy nabój pośredni uznaje się nabój 8 x 46mm firmy Rheinisch Westäflische Spregstoff AG (RWS) z roku 1934. Kolejnym był 7,75 x 40mm nabój stworzony przez firmę Gustav Genschow & Co. (GeCo). Nabój ten był ciekawy z dwóch względów - po pierwsze do niego powstał pierwszy w dziejach karabinek automatyczny (szturmowy) zaprojektowany przez H. Vollmera - M35 (znany również pod nazwą Apparat 35, badany w latach 1935-39), a po drugie - jego wymiary rzeczywiste (Wbrew pozorom określenie "7,62 x 39mm" jest tylko nazwą i do prawdziwego kalibru pocisku, czy długości łuski często ma się nijak - np. w przypadku rosyjskiego naboju rzeczywiste wartości to 7,85 mm i 38,5 mm) są niemal dokładnie takie same, jak pierwszego rosyjskiego naboju pośredniego 7,62 mm x 39 wz.43 (Skądinąd wiadomo, że pod koniec lat 30. w ręce Rosjan dostała się dokładnie ta amunicja GeCo). Kolejnym, równie ciekawym nabojem był 7 mm x 39 firmy Deutsche Waffen u. Munitionsfabriken AG (DWM) do którego z kolei stworzono kolejny niemiecki karabinek automatyczny, zaprojektowany przez Walthera (rozwijany od 1937 do 1938). Oba projekty broni oraz wszystkie powyższe rodzaje amunicji zostały jednak z wielu względów odrzucone przez armię. W 1939 Urząd d/s uzbrojenia (Heereswaffenamt) zlecił firmie Polte Armaturen und Maschinenfabrik AG z Magdeburga opracowanie naboju pośredniego, który zostałby wprowadzony do uzbrojenia. W dwa lata później, w 1941 taki nabój został stworzony, był to 7,92 x 33mm Kurz Patrone (Pistolenpatrone 43, PP43 lub PiPa43).

Jednak palma pierwszeństwa w wprowadzeniu do masowej produkcji naboju pośredniego przypada Amerykanom, a konkretniej firmie Winchester Repeating Arms Company, która w listopadzie 1940 roku przerobiła własny nabój 0.32 SL (7,65 x 33mm SR) i stworzyła amunicję standaryzowaną później jako 0.30 M1 US Carbine (7,62 x 33mm). W połowie września 1941 roku do konkursu zaproponowanego przez armię Stanów Zjednoczonych zgłosiła również swój własny karabinek - M1 Carbine, który stał się również pierwszym produkowanym masowo karabinkiem automatycznym (od września 1942).

W tym samym czasie i Niemcy, mając już amunicję pośrednią stworzyli do niej kolejne konstrukcje, które stały się prekursorami współczesnych karabinków szturmowych (nazywane pierwotnie dla odróżnienia od pistoletów maszynowych Machinenkarabiner - MKb, a następnie Sturmgewehr - StG). Były to kolejno 7,92mm karabinek MKb 42(H) (firmy Haenel Waffen und Fahrrad Fabrik, sam projekt nadzorowany był przez Hugo Schmeissera) i 7,92mm karabinek MKb 42(W) (konstrukcji Walthera), ten pierwszy model okazał się bardziej udany i rozwijano go następnie jako MP 43 oraz MP 43/I, a następnie MP 44 (ze zmianą nazwy wiązały się niewielkie zmiany technologiczne), którą to nazwę ze względów propagandowych zmieniono na StG 44. Trzeba zauważyć, że problemy z nazewnictwem od Machinenkarabiner przez Machinenpistole do Sturmgewehr wiązały się początkowo z brakiem odpowiedniego określenia na nowy rodzaj broni, następnie z osobistym zaangażowaniem Adolfa Hitlera w nadzór nad wprowadzaniem nowego rodzaju broni (aby zakamuflować przed führerem karabinek nazywano go przez jakiś czas... pistoletem maszynowym), aż w końcu nazwę zmieniono na karabinek szturmowy i pod taką ten rodzaj broni jest znany na całym świecie do dzisiaj (ang. assault rifle, fr. fusil d'assaut, hiszp. fusil de asalto).

Wreszcie w roku 1943 wprowadzono do uzbrojenia pierwszy rosyjski nabój pośredni 7,62 x 39mm wz.43, konstrukcji N.M. Jelizarowa i B.W. Siemina, przy czym pierwotnie był on przeznaczony do 7,62mm karabinka samopowtarzalnego Simonowa wz.45 (SKS lepiej znanego w Polsce pod nazwą ksS).

Trzeba dodać, że naboje amerykański (0.30 M1 Carbine) i rosyjski (7,62 x 39mm wz. 43) używane są do dnia dzisiejszego i nadal produkuje się do nich nowe modele broni (np. izraelski karabinek Magal).

Druga wojna światowa a konstrukcje bezkolbowe2

W czasie drugiej wojny światowej w Wielkiej Brytanii na podstawie decyzji Komisji Broni Piechoty (Infantry Weapon Development Committee), a dokładniej Podkomisji Karabinów i Karabinów Maszynowych (Rifle and Machine Gun Sub-Committee) z 13 sierpnia 1943 roku rozpoczęto badania nad zdobyczną amunicją pośrednią (7,92 x 33mm Kurz Patrone) i wykorzystującymi ją pierwszymi niemieckimi karabinkami szturmowymi (stworzonym w roku 1941 karabinkiem Mkb 42(W) oraz jego nieco późniejszą wersją MP-43). Pierwszą konstrukcją, wykorzystującą niemiecki nabój Pierwszy karabinek w układzie bezkolbowym konstrukcji T. Stanley'a na nabój pośredni 7,92 x 33mm Kurz Patrone. W zachowanym prototypie brak jest mechanizmu spustowego.był karabinek w układzie klasycznym zbudowany przez polskiego konstruktora emigranta - Jeziorańskiego. Kolejną - broń w układzie bezkolbowym Stanley'a Thorpe'a wykorzystująca energię odrzutu zamka półswobodnego z rolkami opóźniającymi. Karabinek ten pozbawiony był mechanicznych przyrządów celowniczych, ale wyposażono go w prosty celownik optyczny umieszczony, podobnie jak to będzie miało miejsce wiele lat później, na rączce transportowej (skądinąd bardzo charakterystyczny dodatkowy uchwyt transportowy będzie elementem, który zostanie powielony później we wszystkich niemal nowoczesnych modelach w układzie bullpup). Trzecim egzemplarzem, powstałym w wyniku badań,Karabin konstrukcji inżyniera Romana Korsaka strzelający nabojem 7,92 x 57mm Mauser. Na zdjęciu z rozłożonym integralnym dwójnogiem. była konstrukcja w układzie bezkolbowym strzelająca - co ciekawe - niemieckim pełnowymiarowym nabojem karabinowym 7,92 x 57mm Mauser. Twórcą karabinu był kolejny Polak pracujący w Wielkiej Brytanii - inżynier R. Korsak. Broń działała w oparciu o zasadę odprowadzania gazów prochowych przez boczny otwór w lufie, była ryglowana przez obrót zamka i wyposażona w wymienny 8 nabojowy magazynek, mechaniczne przyrządy celownicze, stożkowaty tłumik płomienia oraz składany dwójnóg. Ostatecznie po zakończeniu wojny w roku 1947 istniały trzy gotowe, prototypowe konstrukcje, stanowiące podstawę do dalszych prac rozwojowych.

7,92mm karabin (rusznica) przeciwpancerny M.SS-41. Pierwsza na większą skalę produkowana i używana broń w układzie bez kolby właściwej. Niemniej jednak pierwszą produkowaną na większą skalę bronią bezkolbową nie był karabin czy karabinek automatyczny, ale... karabin przeciwpancerny. W tym przypadku dosyć niecodzienni byli zarówno wykonawcy jak i sami zamawiający. Tym pierwszym były bowiem zakłady zbrojeniowe w Protektoracie Czech i Moraw, zaś tym drugim... Waffen-SS. Tak, tak, Schutzstaffel, które wiecznie miało braki w sprzęcie i uzbrojeniu, zazdroszczące Wehrmachtowi wyposażenia złożyło zamówienie i w 1941 roku broń została stworzona. 7,92mm karabin przeciwpancerny M.SS-41 była to konstrukcja samopowtarzalna, zasilana tym samym nabojem (7,92mm x 95 Patrone 318 SmK-Rs- L'spur), który był używany również w rusznicach Panzerbüchse 38 oraz 39. Broń dosyć szybko, bo już w 1942 wycofano z linii, z uwagi na to, że karabiny przeciwpancerne przestały być skuteczne wobec pojazdów pancernych przeciwnika, poza tym sama konstrukcja okazała się wyjątkowo wrażliwa na kurz, pył, warunki pogodowe, słowem większość czynników spotykanych na typowym polu walki tamtego okresu. Niemniej jednak trzeba jej oddać honor - niewątpliwie była pierwsza.

Problemy z amunicją (część II)

Należy powrócić do problemów związanych z samym nabojem, które pojawiły się po zakończeniu wojny, gdyż będą one rzutować na wprowadzenie do wyposażenia wojsk karabinków automatycznych (szturmowych) w układzie bullpup, przesuwając ten termin o kolejne 30 lat. Zakończenie drugiej wojny światowej bynajmniej nie przyniosło światu trwałego pokoju, ale raczej stan swoistego rozejmu (nazywanego "zimą wojną") zawartego między dwoma powojennymi zwycięskimi mocarstwami - ZSRR i USA. Skupiły one wokół siebie cały szereg mniejszych państw i wkrótce utworzyły struktury polityczno-wojskowe NATO (w 1949 roku) i UW (w 1955), których zadaniem była wspólna kontrola sił zbrojnych i polityki obronnej krajów członkowskich. Niemal od razu po stworzeniu paktów obronnych zaczęto prowadzić rozmowy o ujednoliceniu posiadanej amunicji, między innymi po to, aby ułatwić logistykę i współpracę wojskową.

ZSRR i kraje bloku wschodniego (1945-78)

Na początku lat sześćdziesiątych zunifikowano amunicję strzelecką w Układzie Warszawskim i wprowadzono łącznie z karabinkiem AK powszechnie nabój pośredni 7,62 x 39mm wz.43. Trzeba przyznać, że było to znacznie bardziej rozsądne podejście niż amerykańskie, zarówno do idei karabinka szturmowego jak i naboju pośredniego. Podczas wojny testowali karabinek powtarzalny zasilany własnym nabojem pośrednim (wspomniany wcześniej SKS/ksS) i 7,62mm karabinek automatyczny TKB-408-2.jednocześnie opierając się na swoich własnych doświadczeniach oraz niemieckich ideach przyświecających konstrukcji karabinka szturmowego stworzyli własną broń automatyczną. Broń, która produkowana jest do dnia dzisiejszego, zbudowano jej według ostrożnych wyliczeń ponad 50 milionów egzemplarzy i prawdopodobnie pozostanie na wyposażeniu wielu armii świata jeszcze przez następnych 50 lat. Mowa oczywiście o 7,62mm karabinek AK (konstrukcji M.T. Kałasznikowa). Pojawił się on w 1946 roku, na uzbrojenie przyjęty został rok później (stąd w zachodniej nomenklaturze nazwa AK47), a do masowej produkcji wszedł w 1951 roku. Pytanie, gdzie w tym wszystkim pojawiają się konstrukcje strzeleckie w układzie bez kolby właściwej? Otóż, mało kto zdaje sobie sprawę, że jednym z najpoważniejszych konkurentów Kałasznikowa był 7,62mm karabinek automatyczny TKB-408-1/2 stworzony przez H.A. Korobowa7,62mm karabinek TKB-022PM.. Co prawda wczytując się w niektóre opinie z rosyjskich list dyskusyjnych można odnieść wrażenie, że była to broń zawodna, ale podejrzewam, że przeważył również konserwatyzm wojskowych oraz przyzwyczajenie. Kolejną bronią w układzie bullpup był stworzony również przez Korbolewa w roku 1962, ze znacznym wykorzystaniem tworzyw sztucznych, 7,62mm karabinek TKB-022PM, jedna z najdziwniejszych chyba konstrukcji broni strzeleckiej jaka ujrzała światło dzienne, acz z kilkoma ciekawymi cechami, jak na przykład umieszczone z dołu broni okno wyrzutowe łusek, podobnie, jak ma to miejsce we współczesnym 5,7mm pistolecie maszynowym FN P90.

Wielka Brytania i Belgia po II wojnie światowej

W Wielkiej Brytanii w 1947 roku na podstawie wytycznych Ministerstwa Wojny i Komitetu Idealnego Kalibru (Ideal Calibre Committee) sformułowano wymagania taktyczno-techniczne dla nowego, brytyjskiego naboju pośredniego. Były to min. zasięg do 1800 metrów do celów nieosłoniętych, przebicie hełmu stalowego z dystansu do 550m i 3,8cm zbrojonego betonu z odległości 90m. W oparciu o te założenia na przełomie 1947/8 roku stworzono dwa naboje pośrednie - kalibru 0,270 (6,8mm) oraz 0,280 (7 x 43mm), ten ostatni zaakceptowano. W zakładach Royal Small Arms Factory w Enfield powołano dwa niezależne od siebie zespoły konstrukcyjne, 7,7mm (.280) karabinek EM-1.których zadaniem było stworzenie karabinka automatycznego w którym uwzględniono wcześniejsze, wojenne doświadczenia i badania nad niemiecką bronią. Na czele pierwszego z nich stanął szef biura konstrukcyjnego zakładów S. Thorpe (niektóre źródła podają, iż był to podpułkownik Edward Kent-Lemon). W bardzo krótkim czasie opracowano prototyp 7mm karabinka EM-1 (Experimental Model). Karabinek zaprojektowany w układzie bullpup jest bronią samoczynno-samopowtarzalną działającą na zasadzie wykorzystania gazów prochowych odprowadzanych przez boczny otwór w lufie. Zasilany był z magazynka o pojemności 20 nabojów. Masa broni to 4,66kg. Komora karabinka, a także większość części wykonano w postaci wyprasek z blach stalowych, co pozwalało na obniżenie czasu i kosztów produkcji. Jednak z uwagi na skomplikowaną budowę oraz trudności technologiczne przy wykonywaniu wyprasek broń nie była rozwijana i prace nad nią zostały przerwane.

Drugim zespołem kierował polski inżynier-emigrant Kazimierz Januszewski (bardziej znany pod przybranym angielskim nazwiskiem Stefan K. Janson). Prace nad prototypem 7mm karabinka EM-2 zostały zakończone pod koniec 1948 7mm (.280)karabinek EM-2.roku, a następnie broń została gruntownie przetestowana. Karabinek okazał się bardzo udany, stabilny przy strzelaniu ogniem ciągłym i w latach 1949-50 opracowywano jego kolejne wersje - model ze skróconą lufą dla spadochroniarzy, broń z szczelinowym tłumikiem płomieni, wersję dostosowaną do miotania granatów nasadkowych i karabinek przystosowany do działań w warunkach arktycznych z powiększonym spustem i kabłąkiem. W marcu 1950 roku przekazano go do USA w celu dalszych badań, które dowiodły, że jest to broń znacznie przewyższająca swoimi osiągami amerykański 7,62mm karabin samopowtarzalny M1 Garand. W roku 1951 EM-1 został wstępnie przyjęty do uzbrojenia armii brytyjskiej pod nazwą Rifle, Automatic, caliber .280, Number 9 Mark 1. Jednak pomimo bardzo dobrych wyników testów (podczas badań w USA oddano z niego ponad 55000 strzałów) nie został przyjęty przez Amerykanów dobrze. Powodem był - ku zaskoczeniu konstruktorów -zastosowany do zasilania broni nabój pośredni.

Zanim przejdziemy do wyjaśnień, jakie zarzuty amerykańscy konstruktorzy mieli w stosunku do nowej amunicji trzeba powiedzieć, że poza Brytyjczykami własne modele karabinków automatycznych na nabój pośredni rozwijali również Hiszpanie i Belgowie. Ci pierwsi korzystali z doświadczeń niemieckich konstruktorów, którzy po zakończeniu wojny wyemigrowali do tego kraju. Powstał w nim udany karabinek CETME na niemiecki nabój pośredni 7,92 x 33mm Kurz i jego pochodne. Później broń została przekonstruowana przez firmę Heckler und Koch i weszła do uzbrojenia Bundeswehry pod nazwą G3. Dużo ciekawszymi z punktu widzenia konstrukcji bezkolbowych są modele tworzone przez, mającą bogate doświadczenia w tworzeniu broni, firmie FN w Belgii. W 1949 opracowywano tam 7mm karabinek FN FALnowy karabinek, początkowo zasilany niemieckim nabojem pośrednim 7,92 x 33mm Kurz, a następnie tą samą amunicję z której również korzystali Brytyjczycy, czyli 0,280 (7 x 43mm). Broń nazwano FAL (Fusil Automatique Légere) i równolegle rozwijano dwie wersje: konwencjonalną ze stałą kolbą drewnianą oraz bezkolbową. Ta druga nigdy nie weszła do produkcji z uwagi na wybraną ostatecznie dla NATO amunicję, a na następny karabinek tej samej firmy w układzie bullpup (FN F2000) trzeba było poczekać niemal równo 50 lat.

Amerykańskie veto

Trzeba przyznać, że Amerykanie również wyciągnęli wnioski z drugiej wojny światowej. Ale okazały się one... skrajnie różne od europejskich czy rosyjskich. Na starym kontynencie rozumiano potrzebę posiadania słabszego naboju, ale jednocześnie broni którą można było skutecznie kontrolować w ogniu ciągłym. Te wszystkie cechy uosabiały niemieckie Sturmgewehry. Niestety wojskowi w USA nie potrafili zrozumieć, że nie można jednocześnie mieć ciastka oraz zjeść ciastka i zażądali broni, która mogła skutecznie zwalczać przeciwnika na Karabin konstrukcji Lorena Cook'a.dystansie do 1800 metrów, przebijać kamizelki kuloodporne i penetrować płytę pancerną z odległości 1100m. Do tego miał jednocześnie pełnić rolę standardowego karabinu, broni wsparcia, karabinu wyborowego oraz pistoletu maszynowego i ważyć nie więcej niż 3,5kg. W 1945 roku rozpoczęto badania w ramach Lightweight Rifle Program. Jednocześnie rozwijano nowy nabój karabinowy T-65E3 (7,62 x 51mm, na rynku cywilnym znany pod oznaczeniem .308), który miał zastąpić nabój 0,30-06 (7,62 x 63mm Springfield) używany min. w karabinach M1903 i M1 Garand. Mimo, iż miał on o 12mm krótszą łuskę niż starszy nabój to jednak dzięki zastosowaniu nowych technologii i polepszeniu osiągów prochu bezdymnego parametry były porównywalne z 0,30-06. Wracając jednak do projektowanej nowej broni dla armii amerykańskiej - w szranki stanęły brytyjski EM2, belgijski FN FAL (początkowo w wersji zasilanej tą samą amunicją co EM2 czyli 0,280, następnie oba zostały przerobione do nowego naboju) oraz kilka Karabin T-31 Garandmodeli amerykańskich - konstrukcji Lorena Cooka (który nawiasem mówiąc swoją broń konstruował "w ciemno" nie mając dostępu do nowego naboju), T-25 Earla Harveya oraz T-28 Cyrila A. Moore'a, T-31 Johna Garanda. W późniejszym czasie do rywalizacji przystąpiły również T-44 Garanda (czyli nieco zmodyfikowany M1 tego samego konstruktora nazwany później M14) oraz T-45 (czyli zmodyfikowany FN FAL przedstawiony do oceny jako broń amerykańska, a nie europejska). Z tych wszystkich modeli najbardziej interesujące dla rozwijanego zagadnienia są karabiny Cooka i T-31 Garanda. Oba były bowiem zaprojektowane w układzie bez kolby właściwej i o obu poza kilkoma rysunkami i zdjęciami nie zachowało się zbyt wiele informacji.

Bezkolbowe dziwactwa

Pomimo, iż na placu boju na Zachodzie w latach 50 pozostał ostatecznie tylko nabój karabinowy, trzeba przyznać, że były to czasy sprzyjające pojawianiu się nowych, bardzo interesujących, acz z perspektywy czasu bardzo dziwacznych konstrukcji strzeleckich. Nie wspominałbym o nich w tym opracowaniu, gdyby nie fakt, iż część z nich występowała także w układzie bez kolby właściwej. Chronologicznie należałoby zacząć od programu SALVO i wielolufowych karabinów. Dlaczego wielolufowych?

Dwulufowa broń firmy Springfield Armory zasilana amunicją strzałkową opracowana w projekcie SALVO. Trzeba cofnąć się nieco w czasie do września roku 1948, kiedy to założone zostało Biuro Badań Operacyjnych (Operations Research Office - ORO), cywilna organizacja zajmującą się analizą działań operacji wojskowych w epoce wojny nuklearnej. Już wkrótce biuro zaczęło się interesować również bronią konwencjonalną, zwłaszcza po rozpoczęciu wojny koreańskiej w roku 1950. Podczas zajmowania się projektem ACLAD (indywidualnym pancerzem osobistym przeznaczonym dla pojedynczego żołnierza) ORO zaczęło badać jak wyglądają postrzały, zaprzęgając do swoich analiz najpotężniejsze ówczesne komputery. Dane rodzaju ran z czasów pierwszej i drugiej wojny światowej oraz wojny koreańskiej (ponad trzy miliony rozmaitych przypadków). Jednocześnie armia, która patrzyła nieco zazdrosnym okiem na badania prowadzone przez cywilów sama podjęła badania. Pułkownik R. Studler zlecił laboratorium badań balistycznych (Aberdeen Proving Grounds' Ballistics Research Laboratory - BRL) opracowanie własnego opracowania dotyczącego skuteczności indywidualnego uzbrojenie piechoty.

Badania zakończyły się w 1952 roku i wnioski jakie z nich wynikały pokrywały się wzajemnie. Opracowanie BRL stwierdzało, że pociski mniejszych kalibrów mają większą moc obalającą, to znaczy potrafią skuteczniej wyeliminować z boju przeciwnika, niż pociski kalibrów większych. Co więcej, pociski mniejszych kalibrów mają znacznie większe prawdopodobieństwo trafienia na krótszych dystansach. Do tego są znacznie lżejsze, a co za tym idzie żołnierz może przenosić ich więcej, więcej wystrzeliwać i mieć większą szansę trafienia wroga. Raport ORO głosił, że większość wymiany ognia z broni indywidualnej prowadzona jest na dystansie nie większym niż 300 metrów, a ograniczenia widoczności i wynikające z ukształtowania terenu najczęściej zawężają tę odległość do 100 metrów. A zatem lepiej było zastosować broń, która do 300m pozwalała jednorazowo pokryć pewien obszar ogniem, niż korzystać z konstrukcji które pozwalały na prowadzenie precyzyjnego ognia pojedynczego na większych odległościach. Co więcej, pociski o mniejszych kalibrach na krótszym dystansie miały zadawać większe obrażenia i pozwalać na prowadzenie kontrolowanych salw ognia ciągłego (choć określenie "seryjne salwy" może brzmieć nieco dziwnie, to jednak w przypadku broni wielolufowej strzelającej ogniem ciągłym ma to rację bytu).

I to, w październiku 1952 roku, doprowadziło ostatecznie do stworzenia projektu SALVO. Początkowo były to jednolufowe konstrukcje wykorzystujące amunicję duplex bądź triplex (czyli dwa, albo trzy pociski znajdujące się w tym samym naboju), niemniej jednak w toku badań zajmujące się tym firmy Winchester i Springfield Armory stworzyły konstrukcje wielolufowe. Szansa trafienia celu taką salwą miała wzrastać, mało tego, był to pierwszy amerykański program, który miał wprowadzać do uzbrojenia nową amunicję. Przekrój przez nabój strzałkowy.

W tym miejscu należy się zatrzymać i na chwilę wspomnieć kilka słów o tej nowej amunicji. Amunicji, która, nigdy ostatecznie nie weszła do uzbrojenia armii świata, choć wiele razy podejmowano próby jej wprowadzenia. Chodzi o nabój strzałkowy (ang. flechette albo flechette). W prostej linii jest to rozwinięcie znanych od czasów najdawniejszych strzał wypuszczanych z łuków czy też bełtów wystrzeliwanych z kusz. W zastosowaniach wojskowych renesans strzałek był to czas pierwszej wojny światowej, gdy francuskie lotnictwo używało ich do ataków na piechotę przeciwnika, następnie pomysł został przejęty przez Niemców, którzy podczas drugiej wojny światowej pracowali nad artyleryjską amunicją przeciwpiechotną, zawierająca w sobie tysiące małych igieł oraz nad amunicją przeciwpancerną. Strzałki - jak się okazywało - sprawdzały się doskonale w obu tych rolach. Wynika to po części z wzoru Jacoba de Marre'a na zdolność przebicia pancerza w postaci płyty stalowej.

Wzór de Marre'a określający zdolność przebicia pancerza w postaci płyty stalowej. Wzór wyprowadzony jest przy założeniach, że energia kinetyczna pocisku w chwili uderzenia w pancerz zamienia się całkowicie na pracę pokonania oporów wnikania oraz, że siła oporu stawianego przez pancerz jest proporcjonalna do przekroju poprzecznego pocisku, właściwości mechanicznych pocisku i pancerza oraz do pewnej funkcji stosunku głębokości wnikania do kalibru.

Prościej, bardziej opisowo wzór de Marre'a można wyrazić w następujący sposób: jeśli pociskiem o kalibrze d i masie q chcemy przebić płytę pancerną o grubości b, ustawioną pod kątem α (względem normalnej do płyty) to należy w tę płytę uderzyć z prędkością vu. Wykładnik potęgowy n oraz stała K pełnią rolę współczynników poprawkowych, zapewniających zgodność wzoru z rzeczywistymi przebiciami i wyznaczane są doświadczalnie. Proste przekształcenie doprowadzi do wniosków, iż przebicie pancerza danej grubości zależne jest wprost proporcjonalnie od prędkości oraz masy, natomiast odwrotnie proporcjonalnie do kalibru pocisku.

I tutaj pojawiła się idea kształtu strzały, której rdzeń wykonany jest z ciężkiego materiału (np. wolframu, zubożonego uranu), rozpędzana jest do bardzo dużych prędkości, posiadając jednocześnie małą średnicę, używa się powszechnie w podkalibrowej amunicji przeciwpancernej, stabilizowanej brzechwowo z odrzucanym sabotem. Pomysł ten zawędrował również do amunicji strzeleckiej, przy czym w tym przypadku chodziło o zwiększenie prędkości początkowej pocisku, bez zwiększania masy. Niestety, pomysł ten miał swoje wady, na tyle znaczące, że amunicji strzałkowa nie weszła do powszechnego użycia. Zanim jednak do tego przejdę, powróćmy do historii.

Po wojnie w USA badaniem i rozwojem amunicji strzałkowej zajęło się Biuro Badań Morskich (Office of Naval Research) razem z firmą Aircraft Armaments Inc. (AAI) pierwotnie powstał jako nabój kalibru 12 przeznaczony do strzelb śrutowych, kryjący w swoim wnętrzu 32 stalowe strzałki (czasami w języku polskim stosuje się również określenie igły i amunicja igłowa). Po wystrzeleniu rozpraszały się one podobnie jak śrut, ale na nieco większych odległościach i z większymi prędkościami, przez co zadawały znacznie większe obrażenia. Za pomysłodawcę tego typu amunicji uznaje się zakochanego w strzałkach Irwina R. Barra, jednego z założycieli firmy AAI. Na początku lat pięćdziesiątych, zanim jeszcze pojawił się pomysł wielolufowej broni strzelającej seryjnymi salwami, Barr sam rozwijał za własne fundusze tego typu naboje, uważał bowiem, że kryją w sobie znaczny potencjał - broń strzelająca nimi będzie miał niewielki odrzut, co znacznie zwiększy celność ognia ciągłego i pozwoli zwalczać przeciwnika na większych dystansach.

5,56mm karabinek automatyczny powstały w programie SPIW, strzelający amunicją flachette, model z 1964 roku. Ciekawostką jest również 40mm podwieszany granatnik z pudełkowym magazynkiem.

Problem z amunicją rozwiązany czyli krótka historia M16

Połowa lat siedemdziesiątych - przełom na Zachodzie

Konstrukcje bez kolby właściwej dzisiaj

I tutaj historia się urywa, Amerykanie opracowali w 1952 roku niezbyt udany nabój karabinowy 7,62 x 51mm i o karabinkach na nabój pośredni na jakiś czas, zapomniano. To były czasy zagrożenia ze Wschodu, wojny w Korei, powstania NATO i ustalania standardów - a te narzucał sojusznik zza oceanu i kraje europejskie musiały się podporządkować (właściwie z powodów głównie politycznych). Pierwszy powstał (1954) - i właściwie zmonopolizował rynek - belgijski FN FAL (używany w 9o krajach)strzelał tym właśnie ustandardyzowanym nabojem karabinowym, Brytyjczycy przejęli jedną z jego wersji (L1A1), takoż większość państw Commonwealth'u, USA wprowadziło w 1957 roku (w 4 lata po naboju) M14, w 1959 powstał G3 (Niemcy początkowo także używali FN FALi, a G3 pochodzi bezpośrednio od CETME, o którym pisałem wyżej), w tym samym roku także włoski BM59. Tylko Rosjanie okazali się przewidujący i zainwestowali w broń o naboju pośrednim, swoją drogą wprowadzonym już w 1943 roku (7,62 x 39mm wz.1943), częściowo w oparciu o konstrukcje StG43/StG44/StG45M/MP43/MP44 stworzyli w 1947, a wprowadzili do uzbrojenia w dwa lata później kbk AK.

Dlaczego zaprzestano pracy nad karabinami w systemie bullpup? Odpowiedź jest prosta - miało to sens, gdy miały one strzelać amunicją pośrednią, w przypadku silniejszej amunicji karabinowej ujawniały się niezbyt porządane cechy broni. Dopiero, gdy w latach 60. wprowadzono ponownie amunicję pośrednią (.233, czyli 5,56 x 45mm i ponownie niezbyt udaną) można było do układów bezkolbowych powrócić i tym razem Anglików wyprzedzili Francuzi z FA MASem i Austriacy z Steyr'em AUG (w międzyczasie z układami bullpup eksperymentowali też Amerykanie, kilka modeli w projekcie SPIW było właśnie w układzie bez kolby właściwej). Musiało minąć kilkanaście lat, aby amunicja pojawiła się w dużych ilościach i zaczęły odchodzić do lamusa karabiny strzelające pełnowymiarowym nabojem i worek z bullpupami się otworzył - L85A1, Valmet M82, LAPA FA Model 03, SAR-21, TAR-21, Vector CR-21, FN F2000, o pistoletach maszynowych czy karabinkach specjalnych (strzelbach) nawet nie wspominam.


1. W artykule konsekwentnie wprowadzony jest podział - broń strzelającą nabojem karabinowym określono mianem karabinu, broń strzelającą nabojem pośrednim - karabinka. ^

2. Zdjęcia w tym akapicie pochodzą z cyklu artykułów Z. Gwoździa publikowanego w MMS Komandos pt. "Konstruktorzy emigranci" (część 5 i 6), dokładniej opisane są w bibiografii. ^

(c) REMOV 2002-2005